Europa, Podróże

Relacja z Islandii / Część 2

co zwiedzić na Islandii

Mam nadzieję, że przypadła Wam do gustu taka forma dzielenia się przeżyciami z podróży, czyli przewodnik po Islandii. Dla osób, które odwiedzają stronę po raz pierwszy, podaję link do poprzedniej relacji. A przed nami – przewodnik po Islandii – część 2!

Islandia dzień czwarty. Ruszyliśmy w stronę czarnej plaży Reynisfjara. Po drodze ominęliśmy popularną atrakcję – wrak samolotu.
Wracając do plaży, nie bez powodu nazywana jest najpiękniejszą plażą świata. Niesamowity kolor zieleni, bazaltowe skały, czarny piasek,
to wszystko tworzy wyjątkowy klimat, a człowiek czuję się tutaj maciupeńki!

co zwiedzić na Islandii

Jesteśmy już gotowi opuszczać południową Islandię, aby kierować się na północ. Zahaczamy jeszcze o miasto Vik, gdzie korzystamy z pryszniców. Swoją drogą, byłam w szoku w jak dobrym stanie są publiczne (i darmowe!) prysznice na Islandii.

Świeżutcy pojechaliśmy zwiedzić jeszcze największy lodowiec Islandii – Vatnajökull. Zostawiliśmy auto na parkingu i ruszyliśmy w stronę jęzora lodowca. Naszym skromnym celem było dotknięcie lodowca, ale dla poszukiwaczy przygód są organizowane piesze wycieczki bezpośrednio po jego powierzchni. Na pierwszy rzut oka, lodowiec wyglądał dla mnie jak hałda węgla przyprószona śniegiem, ale z bliska robiła to zupełnie inne wrażenie.

vatnajokull islandia

Zbliżał się już zmrok, więc ruszyliśmy prędko w kierunku ostatniej atrakcji tego dnia – jeziora Jökulsárlón. Zatrzymaliśmy się na parkingu skąd mieliśmy piękny widok na jezioro z bryłami lodowymi. Zbierając powoli szczękę z ziemi (widok jest niesamowity!), ruszyliśmy nadrobić jeszcze trochę drogi i znaleźć miejsce na nocleg.

Nocleg znaleźliśmy w tej lokalizacji – 64.34696, -15.38974. A rano skorzystaliśmy z pryszniców w miejscowości Hofn, gdzie znajduje się kemping. Dalej kierowała nas już droga wiodąca wzdłuż oceanu. Islandia nie przestaje mnie zaskakiwać!

islandia

Po drodze zobaczyliśmy w dali wodospad, a ponieważ kończyła nam się woda, pomyśleliśmy, że to dobra okazja na uzupełnienie zapasów. Kiedy wdrapaliśmy się na górę, zaskoczył nas niesamowity widok na rozlewiska. Coś pięknego!

islandia-wodospad
islandia-widok

W tym dniu mieliśmy do pokonania sporo kilometrów, pamiętając ciągle o wysokich mandatach za przekroczenie prędkości (90 km/h) 😉 Następnego ranka ruszyliśmy w stronę wraku statku z II wojny światowej. To w czasie tej drogi poczułam moc auta 4×4 z wysokim zawieszeniem 🙂 Droga była bardzo kręta i stroma, więc wymagało to ciągłego manewrowania sprzęgłem.

islandia-wrak-statku
islandia-wrak-statku
islandia-wrak-statku

Kolejnym celem był wodospad Dettifoss. Niezwykle potężny. Podobno w czasie 1 sekundy przepływa przez niego 193 m3 wody. W pobliżu jest także drugi wodospad – Sellfoss (ok. 1.5 km dalej). Całość w otoczeniu kanionu, co dodaje tylko niesamowitości temu miejscu. Islandia nie daje za wygraną. Po raz kolejny zbieram szczękę z ziemi.

sellfoss-islandia

Na kolejny dzień zaplanowaliśmy wyprawę do krateru Askja. Droga była jak nie z tej ziemi. Momentami na prawdę miałam wrażenie, że jestem na Księżycu. A po drodze mijaliśmy taką o to uroczą stację benzynową 🙂

askja-stacja-benzynowa
askja-droga
askja-droga

Mimo zachwytów, droga wcale nie należała do łatwych. Prowadzi tam droga oznaczona literą F. Litera ta oznacza, że przejechać ją można jedynie autem z napędem 4×4. Spowodowane jest to tym, że musicie np. przejechać po drodze rzekę lub dwie. Lub więcej. Początkowo droga wydała mi się całkiem w porządku. Ot, taka zwykła, szutrowa. Po kilku kilometrach natknęliśmy się na pierwszą ‚rzekę’. A raczej mały strumyk, który w moich oczach stał się rwącą, górską rzeką. Pokonaliśmy spokojnie, na pierwszym biegu wodę i ruszyliśmy dalej. I tu zaczęły się schody. A raczej prawdziwa rzeka. Zdjęcie jest słabej jakości, ponieważ to screen z kamery. 

Na zdjęciu widzicie Argentyńczyka, który jechał za nami z córką i mieli dokładnie takie samo auto jak my. Zastanawiacie się co robi ten człowiek? Otóż kijem do nordic walking sprawdza dno i głębokość wody. Nie byliśmy zbyt odważni, zwłaszcza patrząc na wielkie naklejki w naszych autach mówiące – auto nie nadaje się do przekraczania rzek 🙂

islandia-rzeka
islandia-rzeka

Pan Argentyńczyk stwierdził jednak, że za długo tu leciał i bilety zbyt dużo go kosztowały, żeby teraz zrezygnować 🙂 Ruszyliśmy, więc przez rzekę, a na samym jej środku miałam już wizję jak woda zalewa silnik. Udało się jednak przejechać wszystkie rzeki bez problemów. 

askja

Po niesamowitej trasie dotarliśmy na miejsce. Spotkał nas śnieg z deszczem i silny wiatr. Na taką pogodę zdecydowanie nie byliśmy przygotowani. Przemokliśmy do suchej nitki, dosłownie. A zimny wiatr dawał poczucie, że wszystko po kolei nam zamarza. Udało nam się jednak dojść do miejsca skąd widać krater. Ścieżka do krateru była zamknięta ze względu na niebezpieczeństwo. Nie widząc punktu, do którego turyści mogą bezpiecznie dojść, oczywiście go przekroczyliśmy, co przepłaciliśmy wspinaniem się po zasiarcznym zboczu, na którym ciężko było postawić nogę.

Cali przemoczeni przebraliśmy się na dworze i ruszyliśmyw droge powrotną. Brrrr, na samą myśl o tej historii robi mi się zimno!

A Wy mieliście okazję być na Islandii? Jaka była Wasza najzimniejsza przygoda? 🙂

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply Przewodnik po Islandii / Relacja część 3 - On the Way - blog podróżniczy 29/01/2019 at 12:57

    […] Przed nami kolejna i ostatnia już część relacji z Islandii, która, mam nadzieję, posłuży też jako przewodnik po Islandii. Poprzednie części możecie przeczytać tutaj i tutaj. […]

  • Leave a Reply