Browsing Category

Azja

Azja, Podróże

Jordania na weekend. Kompletny przewodnik

7 avril 2019

Jordania była pierwszym odwiedzonym przeze mnie krajem islamskim. I od razu zachwyciła swoim pięknem, kulturą, bogactwem kuchni oraz odmiennością krajobrazu. Wyprawa odbyła się w grudniu 2018, a czasu na przygotowanie było niewiele. Jak zatem przygotować się do odwiedzenia Jordanii w krótkim czasie? Nic prostszego! Przed wami Jordania na weekend.

Jordania – po co w ogóle tam lecieć?

Jordania od niedawna stała się bardzo dostępnym dla turystów krajem. Kraj otworzył się na masową turystykę głównie za sprawą tanich lotów. Zobaczycie tu nie tylko jeden z cudów świata – Petrę, ale także przepiękne wąwozy, pustynie, spróbujecie pysznej kuchni, czy poczujecie klimat kultury islamu.

jordania

Jordania na weekend – jak się dostać?

Od października 2018 r. Ryanair wprowadził regularne loty do stolicy Jordanii – Ammanu. Najniższa cena biletu w obie strony jaką widziałam to 78 zł. Wylot możliwy jest z Krakowa lub Warszawy (Modlin) dwa razy w tygodniu w poniedziałki i piątki. Stwarza to idealną możliwość polecenia do Jordanii na weekend.
Jeśli chcecie dostać się do Jordanii drogą lądową od strony Izraela – możecie wybrać trzy miejsca: Jordan River (Sheikh Hussein) na północy, King Hussein Bridge (Allenby) na zachodnim brzegu (nie dostaniecie tu wizy) oraz Yitzhak Rabin (Wadi Araba) na południu. 

Wiza

Od obywateli Polski wymagana jest wiza, aby wkroczyć na teren Jordanii. Niezbędny będzie również paszport ważny minimum 6 miesięcy od daty wjazdu na teren tego kraju. Nie potrzebujecie żadnych dodatkowych zdjęć czy dokumentów. Wizę możecie otrzymać na lotnisku (tzw. visa on arrival). Jej cena to 40 JOD przy pobytach krótszych niż 3 dni. Powyżej 3 dni – 10 JOD. No chyba, że jesteście posiadaczami Jordan Pass.

Jordan Pass

Dzięki Jordan Pass wejdziecie do niemalże 40 atrakcji w całym kraju za darmo. Dostępna jest w trzech opcjach – na 1, 2 lub 3 dni za odpowiednio 70, 75 lub 80 JOD. Jest ważna 12 miesięcy od daty zakupu, ale nie będzie ważna po dwóch tygodniach od pierwszego zeskanowania. Jordan Pass zawlania was równiez z opłaty za wizę, ale tylko pod warunkiem, że spędzicie w kraju nie mniej niż 4 dni (3 noce). Karte zakupicie tutaj. Po zakupie wystarczy ją wydrukować oraz ściągnąć na telefon. Ważna informacja – karta jest imienna i nie może byc przekazywana na inne osoby.

Waluta

Walutą obowiązującą w Jordanii jest dinar jordański (JOD/Jordan Dinar). Kurs tej waluty jest sztywny w stosunku do dolara 1$ = 0,7 JOD. Warto więc zabrać ze sobą dolary w gotówce. Jedynie raz spotkałam się z niższym przelicznikiem (w hostelu). Dolary wymienicie bez problemu na lotnisku w oficjalnych punktach. Zobaczycie je na pewno po drodze, wychodząc z samolotu.

Ubezpieczenia, szczepienia, zdrowie

Tak, jak w przypadku innych krajów, wybierając się do Jordanii warto zakupić ubezpieczenie na czas waszego pobytu. Koszt wizyty lekarskiej to od 15 do 30 JOD, a pobyt w szpitalu od 15 do 80 JOD za dzień. Usługi za zabiegi oraz leki naliczane są oddzielnie. Jak podaje MSZ, opieka medyczna w miastach, a zwłaszcza w Ammanie, jest na wysokim poziomie. Przyjezdnych nie obowiązują żadne obowiązkowe szczepienia. MSZ ostrzega przed zatruciem pokarmowym oraz zakażeniem amebą. Zaleca się, by dokładnie myć owoce i warzywa przed spożyciem i unikać barów czy restauracji o wątpliwym standardzie.

Noclegi

Noclegi bez problemu zarezerwujecie na stronie Booking.com. Poniżej przedstawiłam listę wszystkich wybranych przeze mnie noclegów wraz z ceną.
– Pustynia Wadi Rum – Bedouin story Camp – 9 JOD. Dodatkowo musiałam zapłacić 10 JOD za transport z parkingu do obozu. Mogłam równiez wykupić obiad za 5 JOD oraz kolację za 10 JOD. z Żadnego nie skorzystałam ze względu na oszczedności, ale nasz beduin ulitował się nad nami i zaproponował kolację za darmo. Może dlatego, że byłyśmy jedynymi turystkami, które jej nie wykupiły 😉 Śniadanie jest w cenie. Pyszne! Dokładne informacje jak wygląda nocleg w takich namiotach jak na zdjęciu poniżej tutaj. 
– Petra – 
– Madaba – Moab Land Hotel – 18,2 JOD za pokój 2-osobowy z balkonem w samym centrum miasta ze śniadaniem. Nadachu budynku znajduje się piękny taras z widokiem na meczet. A do tego przemiła obsługa, fajny standard i pyszne jedzenie. Zdecydowanie mój najlepszy nocleg w Jordanii.

jordania na weekend

Podróżowanie po Jordanii – transport

Do najpopularniejszych miejsc dostaniecie się publicznym środkiem transportu. Ja zdecydowałam się jednak na wynajęcie auta ze względu na oszczędność czasu i większą elastyczność. Polecam tę formę transportu w Jordanii każdemu. Co prawda, wypożyczając zwykłe auto bez napędu na 4 koła, nie przejedziecie się po pustyni, ale wciąż, jazda po kraju daje dużo radości 🙂 Drogi są w dobrym albo bardzo dobrym stanie. Z północy na południe ciągną się trzy autostrady – Desert Highway, King’s Highway oraz Dead Sea Highway. Bez dwóch zdań najpiękniejsza była dla mnie Desert Higway, która przebiega wzdłuż Morza Martwego, tuż przy granicy z Izraelem. Ruch na autostradach jest niewielki. Sytuacja wygląda nieco inaczej w okolicach dużych miast. W całym kraju zauważyłam podobne zachowania kierowców – nieużywanie kierunkowskazów oraz niezwracanie uwagi na pasy ruchu. Po krótkim czasie da się jednak do tego przyzwyczaić.

Paliwo

Zaskakujące było dla mnie to, że na każdej stacji benzynowej była jedna i ta sama cena benzyny – 0,44 JOD (2,50PLN) za litr diesla. Jeśli chodzi o benzynę, to do wyboru mamy 90- lub 95-oktanową. Na każdej stacji można było płacić kartą, ale wiem, że to kwestia szczęścia, więc lepiej miejcie ze sobą zapas gotówki.

Ubiór

Jeśli podróżujecie w parze lub z osobą odmiennej płci to dla wszego spokoju lepiej mówić, że jest się małżeństwem, ma sie dzieci i nie jest się ateistą. Moja sytuacja była nieco utrudniona, ponieważ moim towarzyszem była koleżanka. Zachowałysmy jednak środki ostrożności takie jak niewychodzenie po zmroku (z wyjątkiem pobliskiej knajpy czy sklepu). Wszelkie wyjście po zmroku wiązało się z komentarzami mężczyzn, robieniem zdjęć czy kręcieniem filmów z naszym udziałem.W moim odczuciu była to jednak bardziej ciekawość niż chęć zrobienia czegoś złego.

Jeśli chodzi o ubiór to nie poleca się noszenia bardzo odkrytych czy obcisłych strojów. Ot, tyle.

Jordania – najważniejsze atrakcje

Wadi Rum – noc na pustyni – przez wielu, pustynia ta jest uważana jest za najpiękniejszą na świecie. Po zobaczeniu przepięknego zachodu słońca, który zdawał się podkreślać jeszcze bardziej czerwień piasku, już wiem skąd taki zaszczytny tytuł. Cały krajobraz Wadi Rum był dla mnie wyobrażeniem pomieszania australijskiego interioru z Marsem. To tutaj kręcony był słynny film « Marsjanin ». Tak jak ponad 50 innych filmów fabularnych.

Petra – odkryj świat Nabatejczyków – główna atrakcja Jordanii, dla której większość turystów przybywa do tego kraju. Jeden z cudów świata, znany m.in. z filmów z Indiana Jones. Zwiedzanie Petry możliwe jest od 6:00 do 16:00. Warto wybrać się tam z samego rana, co pozwoli wam zachwycać się pieknem Petry niejednokrotnie bez ani jednego innego turysty.

Mała Petra – co prawda nie robitak dużego wrażenie jak Petra, ale uważam, że warto ją zobaczyć.Za czasów Nabatejczyków pełniła funkcję przedmieścia Petry. Nieopodal wejścia znajduje się parking. 

Wadi Mujib – należy on do Rezerwatu Biosfery Mujib – najniżej położonego rezerwatu na świecie (420 m p.p.m.). Jest to przepiękny kanion, na dnie którego płynie wartka rzeka. Może spróbować tutaj swoich sił w kanioningu. Rezerwat jest niedostępny dla turystów w okresie zimowym.

Morze Martwe – z roku na rok zmniejszająca się depresja znajduje się 400 m. p.p.m. Kąpiele w Morzu martwym nie powinny sprawić trudności nawet osobom nie potrafiącym pływać, wszystko dzięki wysokiemu zasoleniu wody, która sama wypycha nas ku powierzchni. Zabronione jest jednak kąpanie się w niedozowlonych miejscach. Jest to bardzo niebezpieczne.

Góra Nebo – miejsce śmierci Mojżesza. Na Górze Nebo znajduje się symboliczny krzyż opleciony wężem oraz Sanktuarium Mojżesza. Jeśli tylko pogoda dopisze, zobaczycie z jej szczytu niesamowity widok na całą okolicę. Bilet wstępu to 2 JOD.

Kasr al-Jahud – miejsce chrztu Jezusa – to tu, w rzece Jordan, Jan Chrzciciel dokonał chrztu Jezusa. Dookoła zobaczycie pełno tabliczek, które ostrzegać was będa przed schodzenie z wytyczonych ścieżek. Teren wokół jest bowiem zaminowany.

Madaba – zabytkowa mozaika – w samym centrum miasta znajduje się grecka cerkiew św. Jerzego, w środku której znajdziecie zabytkową mozaikową mapę Ziemi Świętej z 560 r. Powstała z 2 milionów kawałków, a jej zrobienie zajęło 6 lat. Choć mozaika nie zachowała się w idealnym stanie to do dziś przetrwał kawałek, na którym znajduje się Jerozolima czy Jerycho. Jest to chyba główna atrakcja Madaby, głównie ze względu na fakt, iż jest to najlepsza mapa topograficzna sprzed powstania współcześnie znanej nam kartografii oraz najstarsza zachowana mapa Ziemi Świętej. Mozaikę zwiedzać możecie w godzinach 8-17, a za bilet wstępu zapłacicie 1 JOD.

Amman – stolica Jordanii. Zobaczycie tu starożytne atrakcje takiej jak cytadelę czy amfiteatr. Możecie tu także zwiedzić meczet od środka. Pierwsza myśl po zobaczeniu Ammanu to ogromny chaos, ale nasze zdanie zmienia się z każdą godziną spędzoną w tym mieście.

Al-Khazneh – skarbiec Faraona

Kerak – zamek Krzyżowców

Jak widzicie, Jordania na weekend jest możliwa i w 3-4 dni można zwiedzić na prawdę wiele rzeczy. A dla chcących zwiedzieć ten region jeszcze dokładniej istnieje opcja przedłużenia weekendu o cały tydzień 🙂

jordania na weekend
Azja, Podróże

Co zobaczyć w Hongkongu? / Praktyczne wskazówki

12 novembre 2018

Co zobaczyć w HongKongu? Z pewnością każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Warto jednak rozplanować sobie wszystkie atrakcje tak, by nie podróżować niepotrzebnie w jeden rejon dwukrotnie. Pozwoli nam to zaoszczedzić dużo czas. A czas to, jak wiadomo, też pieniądz.

Nazwa “Hong Kong” to po chińsku “pachnący port” czy też “port przypraw”. Miasto zajmuje część Półwyspu Kowloon (Koulun), wyspy HongKong oraz Lantau, a także liczne wyspy przybrzeżne.

Czy Hongkong to nadal Chiny?

Pełna nazwa Hongkongu to Specjalny Region Administracyjny Chińskiej Republiki Ludowej Hong Kong. Niby Chiny, ale dlaczego w takim razie po przekroczeniu granicy wygasa nam chińska wiza? Otóż Hongkong to Chiny, ale też nie do końca.

W wieeelkim skrócie. Przenieśmy się do dawnych Chin. Trwa wojna opiumowa z Wielką Brytanią. W jej skutek Brytyjczycy przejęli Hongkong (wtedy jeszcze niewielkie i mało znaczące miasto) i ten, stał się ich kolonią. Z miasta uczyniono główną bazę i port kolonii brytyjskich na Dalekim Wschodzie. To wtedy Hongkong stał się wielkim centrum handlu, a jego targi słynęły z ogromnej ilości towarów przywożonych z każdego zakątka świata.

Po kilku latach, Wielka Brytania podpisała z Chinami umowę dzierżawy Hongkongu na 99 lat, które minęły w 1997 r. Wtedy też wrócił on pod panowanie Chin, zapewniając (w podpisanym porozumieniu) Hongkongowi względną niezależność i wolność. Ale po co te granice, pozwolenia, obostrzenia? Otóż w Hongkongu spotkacie demokrację, wolny rynek, wolność słowa. A tego wszystkiego rząd chiński tak łatwo pokazywać swoim obywatelom nie chce. Jeszcze by się przyzwyczaili!

Podsumowując, Hongkong to miasto-stan, należące do Chin, ale posiadające niezależny od Chin system polityczny (jedno Państwo, dwa systemy – inny taki przykład to Macau). Region jest nowoczesny i bardzo rozwinięty. Zobaczycie tutaj siedziby światowych korporacji czy wielki port. O dziwo, tylko 25% powierzchni HK jest zagospodarowana. Reszta terenu to lasy, parki narodowe czy rezerwaty – mimo dużego zagęszczenia ludności w części miasta, to idealne miejsce do wędrówek.

W Hongkongu każdy walczy o przestrzeń życiową. Mieszkania, pokoje hotelowe, hostele są małe, okna zazwyczaj wychodzą na mur budynku obok. Jednak zmusza to do ruszenia w miasto, gdzie jest przecież tyle do zobaczenia! Jest tłoczno, gorąco, duszno, a wszystkie możliwe zapachy mieszają się na ulicy. Co chwilę remonty, przebudowy, roboty drogowe. Będąc w Hongkongu już po jednym dniu przestanie dziwić Was np. przejście do metra przez centrum handlowe czy lodowisko.

Co warto zobaczyć w Hongkongu?

Spędziłam tu zaledwie 3 niecałe dni, niestety nie udało mi się zobaczyć wszystkiego, co zaplanowałam, ale i tak jestem zadowolona z odhaczonej listy 🙂 Przejdźmy zatem do rzeczy!

1. Świątynia Dziesięciu Tysięcy Buddów.

Opisana przeze mnie w poprzednim poście, link. Jest nieco oddalona od głównej części miasta, dlatego na jej zwiedzanie musicie liczyć przynajmniej pół dnia (w zależności do tempa zwiedzania nawet 1 dzień).

2. Victoria Peak

Czyli najwyższe wzniesienie na wyspie. Można wejść tam pieszo lub wybrać Peak Tram (koszt 28 HK$ w jedną stronę i 40 HK$ w obie). Ze względu na koszt oraz tłumy, wybrałam opcję pieszej wspinaczki, szybko jej żałując 😉

Ze względu na późną porę oraz ciężki plecak, udało mi się dojść do poziomu obserwatorium Sky Terrace 428. Wybrałam szlak Central Green Line, który bardzo polecam, ale bez ciężkiego plecaka 🙂 Obok obserwatorium jest punkt widokowy z widokiem jak na poniższym zdjęciu. Można również wejść na taras w obserwatorium, ale ze względu na cenę biletu, wybrałam darmowy taras. Miejsce polecam szczególnie na zachód słońca.

co zobaczyć w HongKonguWidok na Hongkong nieopodal obserwatorium Sky Terrace

3. Rejs przez port Wiktorii

Rejs można odbyć statkiem Star Ferry. Marka ta jest liderem od kiedy zaczęła transportować pierwszych mieszkańców HK już w 1888 r. Rejs można odbyć z Półwyspu Kowloon na wyspę Hongkong i z powrotem. Cena w jedną stronę to jedyne 2.50 HK$ (w weekendy oraz święta – 3.50 HK$). Cena obowiązuje na najniższy pokład (szczerze, nie widziałam różnicy we wrażeniach pomiędzy wyższym i niższym pokładem). Polecam zarówno w dzień jak i po zachodzie słońca. Na stronie przewoźnika znajdziecie wszystkie niezbędne informacje.

co zobaczyć w HongKonguWidok ze statku na wyspę Hongkong

4. Przejażdżka dwupoziomowym tramwajem.

Hongkong to jedno z trzech miast na świecie, gdzie możecie przejechać się dwupoziomowym tramwajem. Kursują tu już od ponad 110 lat! Jest to nie tylko urokliwy, ale i najtańszy sposób poruszania się po HK. Miasto posiada 163 takich tramwajów. Cena za przejazd (niezależnie od długości) to 2.30 HK$. Najbardziej polecam (choć nie wiem czy to nie zbyt oczywiste) przejażdżkę na wyższym poziomie – świetne widoki na miasto!

5. ZOO

Wstęp do ogrodu jest darmowy i otwarty dla wszystkich. Na zdjęciu poniżej zobaczyć możecie godziny otwarcia poszczególnych części zoo. Znajdziecie tu egzotyczne ptaki, żółwie, różne gatunki małp, lemury iw wiele, wiele innych. Jak zawsze rozbawił mnie widok tablicy z ostrzeżeniami przed wejściem, na której był m.in zakaz plucia, jak się później przekonałam, tak typowy nawyk u Chińczyków 🙂

[easy-image-collage id=530]

6. Wielki Budda (wyspa Lantau).

To zdecydowanie pozycja obowiązkowa jeśli chodzi o to, co zobaczyć w HongKongu. Posąg ten jest (podobno) największym wolno stojącym posągiem Buddy na świecie. Ma 34 metry wysokości i waży 250 ton! Dostać możecie się tu kolejką linową lub (dla niskobudżetowców) autobusem nr 23 (do Ngong Ping), który złapiecie przy stacji metra Tung Chung. Idziecie jak do kolejki linowej, ale przed samymi schodami ruchomymi na górę, odbijacie w prawo. Bilet kupicie u kierowcy. Warto mieć odliczoną kwotę biletu (jeśli jej nie znacie, noście po prostu ze sobą drobne w zapasie), ponieważ kierowcy nie wydają reszty.

Będąc na miejscu spotkacie dosyć spory kompleks ze świątyniami. W dali na pewno ujrzycie Buddę. Wystarczy kierować się za tłumem, by już za chwilę ujrzeć serię schodów w kierunku posągu. Po drodze możecie mijać ludzi, którzy modląc się klękają na co drugim schodku oddając pokłon Buddzie.

Z atrakcji kulinarnych – w klasztorze Po Lin zjecie wegański obiad, a w Herbacianym Domu weźmiecie udział w tradycyjnej ceremonii picia herbaty. Ja, ze względu na koszty, wybrałam stragan, na którym pan smażył w woku różne pyszności 🙂

7. Świątynia Man Mo

Położona w samym sercu miasta świątynia zbudowana została na cześć bogów: Man (literatura) i Mo (wojna). Z pewnością warta zobaczenia ze względu na swój niesamowity klimat stworzony dzięki zapachowi kadzidełek i licznych czerwonych wstążek, na których wypisane są modlitwy i błagania.

8. Aleja Gwiazd (Kowloon)

Spotkacie tu takie postacie jak Bruce Lee, Jet Li czy Jackie Chan. Ich twórczości były bowiem nierozerwalnie związane z Hongkongiem. Znajdziecie ją w dzielnicy Tsim Sha Tsui, nieopodal Ogrodów Salisbury. To tutaj swoje gwiazdy rodem z hollywoodzkiej alei posiadają gwiazdy kina chińskiego i hongkońskiego.

9. Nocny market – Temple Street

Temple Street to miejsce, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Wróżbici, podróbki, prostytutki i niewyobrażalny wybór jedzenia. Życie rozpoczyna się w godzinach wieczornych a kończy o świcie. Znajdziesz tu także jedną z najstarszych restauracji cha chaan teng – Mido Cafe.

Temple Street, Yau Ma Tei, Hongkong. Przepowiadacze fortuny, prostytutki, chińskie podróbki i pełno jedzenia. Żaden turysta nie będzie zawiedziony! Ulica życie rozpoczyna późnym wieczorem a kończy dopiero o świcie. Jeśli jesteś głodny,-a, wcześniej zajrzyj do położonego w pobliżu, jednej z najstarszych restauracji cha chaan teng – Mido Cafe (cha chaan teng to to rodzaj restauracji oferującej dania kuchni lokalnej i lokalnej połączonej z zachodnią, typowe dla Honkongu).

10. Chunking Mansion

Kto był w Hongkongu a nie spał w Chunking Mansion nie wie, że stracił jedyną w swoim rodzaju możliwość poczucia jak żyje się w baaaardzo zaludnionym mieście. Chunking Mansion to kompleks składający się z 5 bloków i 17 pięter, gdzie na dole znajdziecie stragany z najróżniejszymi rzeczami od jedzenia po elektronikę, a na wyższych piętrach znajdują się około 160 hosteli, prowadzonych często przez hindusów. To niesamowite, ile na tak małej powierzchni przewija się narodowości – Pakistan, Indie, Nepal, Birma czy Indonezja, nie mówiąc już o Afryce. Standard życia w tym miejscu był dla mnie ciężki do uwierzenia. Mnóstwo ludzi na tak małej powierzchni, zaduch, wysoka temperatura i wielkie karaluchy atakujące z najmniej oczekiwanych stron.

Dla mnie był to niesamowity twór, gdzie mimo wielkiej różnorodności kulturowej i religijnej czy narkotyków, przestępczości i prostytucji, wszystko funkcjonuje sprawnie.

Ciekawostki związane z tym miejscem:
– W tym roku kompleks obchodził swoje 57 urodziny.
– 70% obszaru budynku pokryte jest 330 kamerami, co pozwala nielegalnym biznesom na działania w pozostałych 30%.
– 2 na 10 telefonów komórkowych używanych w Afryce Subsaharayjskiej pochodzi właśnie stąd.
– Miejsce to możecie zobaczyć w dość słynnym filmie « Chunking Express », gdzie toczy się akcja filmu. Swoją drogą polecam film mówiący o samotności w jednym z najbardziej zatłoczonych miejsc świata.

adres: 36–44 Nathan Road, Tsim Sha Tsui

Nasz pokój w Chunking Mansion. Żeby druga osoba mogła do niej wejść pierwsza musiała położyć się na łóżko

Toaleta będąca jednocześnie kabiną prysznicową. Do tego widoku można szybko przywyknąć będąc nawet w Chinach

 

 

Mam nadzieję, że moja lista pomogła Ci, choć częściowo, odpowiedzieć na pytanie – co zobaczyć w HongKongu. Choć można byłoby wymienić pewnie jeszcze nieco miejsc, zdecydowałam się wybrać te, które spodobały mi się najbardziej. Chętnie dowiem się w komenatrzu jakie są Twoje ulubione miejsca w HK 🙂

Azja, Podróże

HongKong – Świątynia Dziesięciu Tysięcy Buddów

8 novembre 2018

Świątynia Dzięsieciu Tysięcy Buddów to z pewnościa jedno z must have do zobaczenia w HongKongu. Może urzec swoim pięknem i odmiennością od reszty miasta owianą błogą ciszą.

Po nocy spędzonej na lotnisku w Shezhen, dojeżdżamy metrem do granicy z HongKongiem. Tam, piechotą przechodzimy przez kontrolę i będąc już w HongKongu wsiadamy do metra w kierunku pierwszego w Hongkongu celu –  Świątyni Dziesięciu Tysięcy Buddów.

Pogoda nie rozpieszcza, jest gorąco i wilgotno. Mimo wziętego rano prysznica, skóra klei nam się niczym po tygodniu braku kontaktu z wodą. To, co widzicie na poniższym zdjęciu to posągi Arhantów, oddając ich rzeczywistą wielkość. Jest ich 500 i umieszczone zostały wzdłuż 431 schodów prowadzących do Świątyni. Zaś na samej górze, znajduje się nasz cel.

Świątynia Dziesięciu Tysięcy Buddów zrobiła na nas ogromne wrażenie. Jeśli ktoś poprosiłby mnie o polecenie świątyni w HongKongu, bez wątpienia wymieniłabym Świątynię Dziesięciu Tysięcy Buddów. Nazwa nie bez powodu nosi w sobie tak dużą liczbę. Tyle bowiem ( a właściwie to 13 tysięcy :)) posążków Buddy uświadczycie na miejscu. Wszystkie wykonane przez rzemieślników z Szanghaju. Każda z figur ma inny wyraz twarzy, pozę oraz oznaczona jest imieniem swojego ofiarodawcy. Całość położna jest na wzgórzu , z którego roztacza się piękny widok na tropikalną okolicę.

świątynia dziesięciu tysięcy buddów

Jak dojechać do Świątyni Dziesięciu Tysięcy Buddów?

Świątynia Dziesięciu Tysięcy Buddów znajduje się na Półwyspie Kowloon. Dojedziecie tam metrem – stacja Sha Tin. Wyjście B, kierunek w lewo wzdłuż placu ze starymi budynkami. Po dojściu do centrum handlowego skręcacie w lewo a następnie w pierwszą uliczkę w prawo.

Po drodze mijacie biała bramę buddyjskiego cmentarza. Możecie pójść tam, aby wejść na wzgórze Po Fook, skąd roztacza się widok na chiński cmentarz). Jednak aby dotrzeć do świątyni, musicie iść chodnikiem po prawej stronie od białej bramy, prowadzi tam ścieżka wzdłuż parkingu, tuż przy ścianie ministerstwa.

świątynia dziesięciu tysięcy buddów

świątynia dziesięciu tysięcy buddów

Świątynia Dziesięciu Tysięcy Buddów

Klasztor wraz ze świątyniami zostały wzniesione w latach 50. XX wieku z inicjatywy Yuet Kai, który wraz z uczniami budował kompleks przez niemalże 20 lat. Swoją drogą, jego posąg, a właściwie jego zmumifikowane ciało pokryte złotem, również możecie tam zobaczyć. Klasztor nie jest już takim klasztorem jak kiedyś. Zarządzają nim osoby świeckie, a mnichów tam raczej nie uświadczycie.

Według mnie, jest to jedna z lepszych atrakcji w HK. Praktycznie nie ma tam turystów, wejście jest darmowe, a doznania są nie do opisania. Na miejscu znajduje się również restauracja wegetariańska, ja jednak nie odwiedziłam jej, choć słyszałam, że warto 🙂

Zwiedzanie tego miejsca zajęło mi ok. 4 godzin wraz z dojazdem. Godziny otwarcia świątyni to 9-17.

Dajcie znać w komentarzu jeśli mieliście okazję zobaczyć tę niesamowitą Świątynię Dziesięciu Tysięcy Buddów na własne oczy i jakie są Wasze wrażenia 🙂

 świątynia dziesięciu tysięcy buddów

świątynia dziesięciu tysięcy buddów

świątynia dziesięciu tysięcy buddów

Azja, Podróże

Chiny – jak się przygotować? Praktyczny przewodnik

1 novembre 2018

1. Wiza

Od obywateli RP chcących odwiedzić Chiny wymaga się wizy.
Wizę możesz wyrobić bezpośrednio w wydziale konsularnym Ambasady ChRL w Warszawie (ul. Bonifraterska 1), w konsulacie w Gdańsku (al. Grunwaldzka 1) lub u pośrednika (dodatkowy koszt 100 zł). Ja, ze względu na bliskość ambasady, wybrałam pierwszy sposób. Przy zwykłym, krajoznawczym wyjeździe, typ wizy jaki Was interesuje to wiza turystyczna (L). Jej koszt to 260 zł (wiza jednokrotna oraz dwukrotna) i trzeba na nią czekać około 1 tygodnia. Tryb ekspresowy to dodatkowy koszt w postaci 110 zł (czas oczekiwania do 3 dni roboczych) a jeszcze bardziej ekspresowy to 160 zł (w kolejnym dniu roboczym otrzymacie już wizę).

Wymagane dokumenty:
– wypełniony wniosek wizowy (ściągniecie go tutaj lub dostaniecie na miejscu w ambasadzie)
– paszport
– zdjęcie paszportowe
– kopia paszportu ( do zrobienia na miejscu w konsulacie za 1 zł)
– wydrukowane rezerwacje na lot ( w obie strony) oraz noclegi na cały pobyt (niezobowiązujące)

Po złożeniu wniosku otrzymacie potwierdzenie wraz z danymi do przelewu, który polecam zrobić jak najszybciej, aby uniknąć opóźnień. Przy okienku dostaniecie również informację, kiedy możecie zgłosić się po wizę.

Po odbiór należy przyjść najlepiej z samego rana. Konsulat otwarty jest od godz. 8:30 do 11, a okienka przyjmują od godz. 9 w poniedziałki, środy i czwartki (odradzam poniedziałki – największe kolejki). Należy zabrać ze sobą potwierdzenie przelewu. Nie musicie stawiać się osobiście.

Wszystkie informacje znajdziecie na stronie Ambasady ChRL.

2. Szczepienia

Zwróćcie na nie szczególną uwagę jeśli planujecie wizyty w mniejszych miastach czy wsiach, gdzie podstawowe zasady higieny nie są tak przestrzegane oraz jeśli planujecie jeść na straganach czy innych miejscach o wątpliwej higienie 😊

Ja zdecydowałam się na poniższe szczepienia:
zapalenie wątroby typu A – szczepienia jest dwuetapowe. Dopiero druga dawka zapewnia wam pełną odporność. Druga dawkę przyjmujecie w okresie od pół roku do roku od pierwszej. Mnie jednak pani doktor powiedziała, że mimo, iż od mojej pierwszej dawki minęły dwa lata, to spokojnie mogę przyjąć jeszcze drugą dawkę.
dur brzuszny – jednorazowa szczepionka dająca Wam odporność na 3-4 lata
tężec, błonica – oba te szczepienia są robione w jednej dawce. Zalecane w przypadku każdej szerokości geograficznej.

Opcjonalnie – wścieklizna – ja nie zdecydowałam się na to szczepienie, ze względu na koszt oraz to, że w przypadku kontaktu z zarażonym zwierzęciem i tak muszę przyjmować później szczepienia. Absolutnie jednak nie odradzam jednak tego szczepienia zainteresowanym, zawsze jest to dla Was dodatkowa ochrona. Mnie jednak przerosły koszta

3. Leki

Przed wyjazdem zadbajcie również o zawartość swojej podróżnej apteczki. Oprócz standardowych leków na przeziębienie (mnie się niejednokrotnie przydały ze względu na klimatyzację, którą Chińczycy lubią podkręcać do niskich temperatur) warto ubezpieczyć się w:
leki na rewolucje żołądkowe – np. Smecta
środek do dezynfekcji dłoni – w postaci żelu, płynu czy chusteczek. Przydatne do czyszczenia rak, ale i w razie potrzeby dezynfekcji podejrzanych miejsc czy jedzenia
węgiel aktywny – w postaci leku, ale i węgla aktywowanego. Ma on właściwości absorpcyjne, ale i osłaniające błonę śluzowa naszego przewodu pokarmowego. Polecany po wymiotach.
Orsalit – najlepsze antidotum jakie znam na odwodnienie. Jego zamiennikiem może być, kupiony w aptece – Oral Rehydration Salt albo przygotowany własnoręcznie preparat – na 1 litr wody (butelkowanej lub przegotowanej) – 6 płaskich łyżeczek cukru oraz 1 płaska łyżeczka soli
krople do oczu – lub sól fizjologiczna. Może być również maść z antybiotykiem
hydrożel – na rany i oparzenia (np. Akutol czy Nu-Gel). Absorbuje krew, a jego efekt chłodzący uśmierza ból. Wspomaga także proces gojenia ran, działa przeciwzapalnie oraz dezynfekuje ranę.
lek na zapalenie pęcherza – szczególnie polecam kobietom
– plastry, bandaż i woda utleniona

4. Ubezpieczenie

Ważne jest, aby przed wylotem zadbać o odpowiednie ubezpieczenie. Moje pochodziło z … a jego cena to

5. Gotówka

W Chinach obowiązującą walutą jest YUAN (inaczej znany jako RMB lub kolokwialnie ‘quai’). W kraju nie doświadczycie kantorów, ale gotówkę wymienić możecie w banku (najlepiej z dolarów) lub wypłacić z bankomatu (nie każdego, a czasem ciężko znaleźć ten właściwy). Mnie najczęściej udawało się wypłacić gotówkę z bankomatu HSBC. Polecam mieć przy sobie zapas gotówki, bo nigdy nie wiadomo kiedy znajdziecie najbliższy bankomat czy bank. Ja miałam przy sobie zawsze zapas 1000 yuanów.

Co ważne, w niektórych punktach honorowana jest płatność kartą, jednak w większości miejsc preferowana jest gotówka lub chińska karta płatnicza.

Honorowane karty zagraniczne to Visa i Mastercard, ale dużo popularniejsza jest UnionPay.

6. Język

W większych miastach znajdziecie osoby mówiące po angielsku, choć nie zawsze jest to łatwe. W mniejszych miejscowościach nie macie na co liczyć.

Polecam ściągnięcie Google Translate z angielskiego na chiński w wersji offline. Mnie niejednokrotnie to uratowało 🙂

Bardzo polecam również aplikację PLECO. Da Wam możliwość rysowania chińskich znaków, które widzicie i przetłumaczenia ich na język chiński. Jest również fajną aplikacją do nauki chińskiego. Ja korzystałam z niej również w sytuacjach kiedy ktoś posługiwał się wyłącznie chińskim w formie znaków, a nie pisanym (pinyin).

7. Noclegi

Możecie spotkać się z sytuacją, gdzie hotel oferuje swój nocleg jedynie dla posiadaczy chińskiego ID. Sposobem, z którego korzystałam było wyszukiwanie hoteli/hosteli na Booking.com, a następne rezerwowanie pokoju już na miejscu, ze względu na niższą niż na stronie cenę.

Pomocna była również aplikacja Maps.me, która jest sprzężona z Booking.com i pokazuje Wam na mapie najbliższe wolne pokoje oraz ich cenę. To moja ulubiona nawigacja w podróży, która niejednokrotnie sprawdziła się także w Chinach.

8. Jedzenie

Jedzenie w Chinach jest tanie, szczególnie to na małych, ulicznych stoiskach czy w małych lokalach. Pilnujcie jednak, aby nie pić wody niewiadomego pochodzenia czy spożywać napoje z lodem. Łatwo wtedy o zatrucie. Potrawy przyrządzane są najczęściej w woku, krótko, ale w baaardzo wysokiej temperaturze, dzięki czemu składniki świetnie zachowują swój smak.

Nie każdy również dobrze zareaguje na ostre jedzenie, a to w Chinach jest bardzo popularne (szczególnie prowincja Syczuan, istny ogień!).

Chińskie potrawy je się pałeczkami, których pod żadnym pozorem nie można wbijać w ryż. Jeśli chcecie zakończyć lub przerwać posiłek, kładziecie pałeczki na miseczce lub talerzu. Potrawy podawane są na wspólnym talerzu. Dostajecie jedynie osobne miseczki do ryżu.

9. Higiena

W toaletach nie zawsze uświadczycie mydła czy papieru toaletowego. Ze względu na to, zawsze noście obie rzeczy ze sobą. Polecam również zabrać żel antybakteryjny na kryzysowe sytuacje.

10. VPN

Jak zapewne wiecie, w China zakazane są wszelkie produkty Google (wyszukiwarka, mapy, Facebook czy Instagram). Aby móc z nich swobodnie korzystać wyposażcie się wcześniej w VPN. Ten, z którego ja korzystałam jest darmowy i idealnie spełnił swoje zadanie – SpeedVPN.

11. Chińska karta SIM

Aby móc swobodnie korzystać z Internetu na terenie Chin, zakupcie chińska kartę SIM (China Mobile). Ja zakupiłam taką kartę w salonie China Mobile. Miałam jednak szczęście, bo jeden z pracowników salonu posługiwał się podstawowym angielskim. Zawsze możecie jednak posłużyć się tłumaczem Google. W cenie 50 zł dostałam na kartę z pakietem rozmów i SMS-ów, a także 2 gb Internetu dziennie. Jeśli planujecie na początku wyjazdu odwiedzić Hong Kong, kopcie kartę właśnie tam. Dzięki temu, będziecie mogli swobodnie korzystać ze stron zakazanych w Chinach bez konieczności używania VPNu.

Chiny – jak się przygotować? Jeśli znacie jeszcze inne odpowiedzi na to pytanie, dajcie znać w komentarzu 🙂